czwartek, 31 stycznia 2013

Proca 1.0

Wykonałem dziś procę. A raczej zaimprowizowałem. Oto co wykorzystałem:
  • Dłuższy kawałek sztywnego kabla,
  • Dwa ołówki,
  • Taśmę srebrną (duct tape/duck tape),
  • Dwa kawałki gumy lateksowej,
  • Kawałek skóry.

Wszystko miałem pod ręką. Drut uformowałem w widełki z rączką. Usztywniłem ramiona owijając kablem ołówki. Całość owinąłem taśmą. Ze skóry wyciąłem kieszeń na pocisk. Widełki połączyłem z kieszenią gumą lateksową.

Niestety mam awarię aparatu. Postaram się jak najszybciej dodać zdjęcia.


PS: Dziś o godzinie 21:00 na kanale History będzie pierwszy odcinek serialu dokumentalnego "Ludzie gór". Serdecznie polecam.

wtorek, 29 stycznia 2013

Wyplatanie sznurka


Ten post poświęcę sztuce wyplatania powrozów. Jest to jedna z najpraktyczniejszych umiejętności w survivalu.

Sznurek jest potrzebny do zbudowania szałasu, naprawy ekwipunku, budowy łuku zarówno zwykłego jak i ogniowego to wszystko czyni go niemal niezastąpionym.

Wyplatanie nie jest trudne. Zaprezentuję to na przykładzie pakuł lnianych.

Wydzielamy dwa pasma włókien podobnej długości i grubości. Splatamy ich końce z jednej strony pozostawiając rozdzielnie pozostałe. Teraz zewnętrzny pęk włókien wykręcamy między kciukiem a palcem wskazującym w kierunku od siebie. Chwytamy drugi pęk między palec wskazujący i środkowy, oba obracamy w stronę - do siebie.


Na koniec film z wyplataniem sznurka.
video

Miłego dnia!

niedziela, 27 stycznia 2013

Ludzie pierwotni



     Najlepszym przykładem survivalu jest historia ludzkości. Najbardziej podstawowe umiejętności posiadali już ludzie pierwotni.

    Na początku opiszę wam ekwipunek najbardziej znanego praczłowieka – Otzi'ego z epoki miedzi. Wiemy że polował przy użyciu prostego łuku, posiadał też kołczan i materiały do wyrobu strzał. Na groty wykorzystywał kości i krzemienie. Posiadał krzemienny sztylet oraz pochwę uplecioną z traw. Ważną część jego ekwipunku stanowiła siekiera o miedzianym ostrzu. Nosił ze sobą również tzw. retuszer – drzazgę jeleniego rogu oprawioną w kawałek gałęzi. Służył on do precyzyjnej pracy przy obróbce krzemienia. Miał także sieć prawdopodobnie przeznaczoną do łapania ptaków i mniejszych ssaków. Znaleziono przy nim również pojemnik z kory brzozowej, możliwe że transportował w nim żar. Miał też drewnianą ramę do plecaka.
    Jego ubiór składał się z:
  • futrzanej czapki,  
  • wykonanych z trawy butów owiniętych w kawałki futra,
  • skórzanej bielizny (przepaska biodrowa),
  • skórzanych legginsów, 
  • pasa z przytroczonymi doń sakiewkami,
  • tuniki z kozich skór,  
  • płaszcza plecionego z trawy
Przyznacie, że skromny ekwipunek nosił przy sobie? Prawdopodobnie całość wykonał samodzielnie. To właśnie jest survival.

Ważnym elementem przetrwania jest broń myśliwska. Możemy wyróżnić ich kilka rodzajów:
  • Atlatl-miotacz oszczepów, popularny na całym świecie, prosty w wykonaniu, zwiększał zasięg i celność rzutu. (Polecam stronę ze schematami: link)
  • Włócznia
  •  Oszczep
  •  Wszelkie pałki
  •  Łuki proste
  •  Kamienne noże i sztylety

    Ludzie pierwotni znali sztukę wyprawiania skór, zaplatania sznurków, szycia, wyplatania z traw i gałęzi. Opanowali też różne metody krzesania ognia (poprzez pocieranie kawałków drewna, świder ogniowy, łuk ogniowy, krzesanie krzemieniem).

    Jedzenie pozyskiwali zbierając i polując. Odróżnić rzeczy jadalne od trujących pozwalały im węch i smak, choć nie zawsze prawidłowo.

    Na dzisiaj tyle. Wiem, że niewiele, ale temat jest przeogromny i tak nie zdołam omówić wszystkiego. Moim celem było zaciekawienie was i skłonienie do samodzielnego poszukiwania informacji. Jeśli traficie na coś ciekawego piszcie w komentarzach może napiszę kiedyś o tym osobny post.

sobota, 26 stycznia 2013

Pchwa na nóż

   Ostatnio naszła mnie chęć do nauki sztuki kaletniczej. Miałem akurat kawałek skóry czarnej niewiadomego pochodzenia, więc z miejsca przeznaczyłem go na pochwę do noża. udałem się do kaletnika zakupić nity mosiężne (wyniosło mnie to niecałą złotówkę za 5 sztuk). Efekt może nie jest piorunujący, ale myślę, że jest nieźle jak na pierwszy raz i to bez narzędzi (miałem nóż i młotek). 
Mam nauczkę jak nie zbijać nitów. Następnym razem trochę poczytam.
Miłego dnia życzę.

piątek, 25 stycznia 2013

Wybór noża


Najlepszym nożem do survivalu jest ten który akurat będziesz miał przy sobie gdy zajdzie potrzeba jego użycia. To niezaprzeczalna i podstawowa prawda. Jednak jeśli potraktujemy survival nieco bardziej rekreacyjnie sytuacja przestaje być tak jasna.
Nóż powinien być poręczny, trwały i  przede wszystkim ostry. Najlepsze są te ze stali wysokowęglowej, nie będę się tępić.
Ostrze powinno spełniać kilka podstawowych funkcji:

1. powinno być w stanie zaostrzyć drewniany pal/kołek,
2. powinno pozwalać łatwo odcinać gałęzie od pnia,
3. powinno pozwalać na rozszczepienie kawałka drewna na listewki.

Jeżeli twój nóż spełnia te warunki, to wystarczy, pozostaje tylko kwestia fajności twojego knifa.

Osobiście przeprowadziłem testy kilku posiadanych ostrzy i muszę powiedzieć, że:
            Scyzoryk Victorinox spełnia wszystkie warunki, ma jedynie problem z rozszczepianiem szczapek.
            Finka spełnia wszystkie warunki ale musi być lepiej zaostrzona we własnym zakresie.
            Noże kuchenne wysokiej klasy spełniają te warunki, są jednak zbyt elastyczne i zdarza się iż pękają.
            Samoróbka z blachy spełnia tylko dwa pierwsze warunki, poza tym jest zbyt miękka i szybko się tępi. Można by ją zahartować może to poprawić jej właściwości.

środa, 23 stycznia 2013

Podstawowy zestaw przetrwania

Ostatnio przeglądając oferty sklepów internetowych natykam się coraz częściej na „zestawy przetrwania” o kosmicznych względem zawartości cenach. Pomyślałem że warto opisać co jest tak naprawdę potrzebne by przetrwać. Po przeanalizowaniu swoich rozmyślań stwierdziłem, że ktoś próbuje na survivalowcach zbić majątek. Nawet gdybym kupował poszczególne elementy zestawu w tym samym sklepie to kosztowałby on prawie 100zł taniej!

Zatem płacimy za markę (Gerber Bear Grylls) 120zł a zestaw kosztował producenta złotych 20 ( a raczej
7-8$ ).

Należy więc zastanowić się co jest nam tak naprawdę potrzebne:
            1.Ostrze
            2.Źródło ognia
            3.Pojemnik na wodę
            4.Naczynie do gotowania
            5.Zestaw pierwszej pomocy
To są rzeczy bez których nie radzę się ruszać do lasu, szczególnie początkującym.


1.Ostrze
Wszystko zależy od osobistych preferencji użytkownika. Harcerz ma swoją finkę, kto inny składanego Ka-Bara lub Lethermana, jednemu wystarczy byle jaki nóż kuchenny, a innemu potrzeba multitoola lub szwedzkiego Mora. No i wreszcie spece dla których gałęzie na ognisko można rąbać tylko siekierą lub maczetą... 

Dla mnie osobiście najlepiej sprawdza się pospolity Victorinox. Jestem w stanie zastąpić nim wszystkie inne narzędzia.
Ale jak pisałem – kwestia gustu.


2.Źródło ognia
Polecam zapalniczkę, lub zapałki wodoodporne, krzesiwo warto zabierać na dłuższe wycieczki kiedy może nam zabraknąć gazu albo zużyjemy wszystkie zapałki. Choć oczywiście lepiej nauczyć się rozpalać ogień pocierając dwa kawałki drewna.

Zapalniczka – najtańsza też się nada tylko trzeba stale kontrolować poziom gazu, a gdy się skończy mamy całkiem dobre krzesiwo.

Zapałki wodo odporne – dobry patent wielokrotnie opisywany na wielu stronach. Potrzebne nam zapałki, wata, benzyna do zapalniczek lub inna palna substancja (polecam rozpałkę w płynie), wosk lub stearyna. Na zapałkę nawijamy watę, tak poniżej główki do połowy drewienka. Nasączamy ją naszym paliwem i maczamy główką w dół w naszym roztopionym wosku / stearynie. Przed zapaleniem należy zdrapać ochronną warstwę wosku z główki.

Krzesiwo – nie warto (moim zdaniem) w nie inwestować, choć wiele osób bardzo sobie chwali krzesiwa magnezjowe. Zwykłe krzesiwo survivalowe można wykonać samemu za zaledwie kilka złotych. Idziemy do sklepu z zapalniczkami itp. i kupujemy paczkę najtańszych kamieni do zapalniczek. Potrzebny nam jeszcze klej epoksydowy i stary klucz lub breloczek. Kamienie przyklejamy klejem epoksydowym do naszego breloczka / klucza w rządku, czekamy 24h. Et voila!

O prymitywnych metodach rozpalania ognia napiszę kiedy indziej.


3.Pojemnik na wodę -  nie potrzebujesz camelback’a ani wojskowej manierki, wystarczy bidon z supermarketu najlepiej ze stali - będziesz mógł w nim zagotować wodę (np. z rzeki). Nada się też manierka arktyczna, jest ze stali i ma wygodny spłaszczony kształt.


4.Naczynie do gotowania – wystarczy naprawdę dowolna puszka, czy to po konserwie, czy jakaś większa z pokrywką. Wykonasz w niej dwa otwory i przewleczesz przez nie drut. Lepsze niż niejedna menażka, a na pewno tańsze.

5.To kwestia na osobny post. Teraz mogę powiedzieć, że rany trzeba z dezynfekować, krwawienie zatamować, a ból uśmierzyć. Warto też mieć leki na alergię, nawet jeśli sami na nią nie cierpimy.


To na razie tyle. Myślę, że nikt nie będzie już zmuszony inwestować tyle pieniędzy w coś co można zrobić taniej.

wtorek, 22 stycznia 2013

Savoirvival, czyli sztuka przeżycia


Witajcie na moim blogu!

Będzie on traktował głównie o tzw. survivalu zielonym.

Survival jest dzielony zazwyczaj na:
            -survival militarny
            -survival zielony
            -survival miejski

Survival zielony polega na podporządkowaniu się naturze, a nie, jak w przypadku survivalu militarnego, walce z nią. Dlatego nazywam go nie sztuką przetrwania, a sztuką przeżycia, bo pozwala on na pozostanie w otoczeniu przyrody tak długo jak tego zapragniemy. Jest tylko jeden warunek – szacunek do natury.
Przyroda jest surowa i sporo wymaga, ale jeśli będziesz uważny/uważna może ci równie wiele, jeśli nie więcej, zaoferować.