środa, 23 stycznia 2013

Podstawowy zestaw przetrwania

Ostatnio przeglądając oferty sklepów internetowych natykam się coraz częściej na „zestawy przetrwania” o kosmicznych względem zawartości cenach. Pomyślałem że warto opisać co jest tak naprawdę potrzebne by przetrwać. Po przeanalizowaniu swoich rozmyślań stwierdziłem, że ktoś próbuje na survivalowcach zbić majątek. Nawet gdybym kupował poszczególne elementy zestawu w tym samym sklepie to kosztowałby on prawie 100zł taniej!

Zatem płacimy za markę (Gerber Bear Grylls) 120zł a zestaw kosztował producenta złotych 20 ( a raczej
7-8$ ).

Należy więc zastanowić się co jest nam tak naprawdę potrzebne:
            1.Ostrze
            2.Źródło ognia
            3.Pojemnik na wodę
            4.Naczynie do gotowania
            5.Zestaw pierwszej pomocy
To są rzeczy bez których nie radzę się ruszać do lasu, szczególnie początkującym.


1.Ostrze
Wszystko zależy od osobistych preferencji użytkownika. Harcerz ma swoją finkę, kto inny składanego Ka-Bara lub Lethermana, jednemu wystarczy byle jaki nóż kuchenny, a innemu potrzeba multitoola lub szwedzkiego Mora. No i wreszcie spece dla których gałęzie na ognisko można rąbać tylko siekierą lub maczetą... 

Dla mnie osobiście najlepiej sprawdza się pospolity Victorinox. Jestem w stanie zastąpić nim wszystkie inne narzędzia.
Ale jak pisałem – kwestia gustu.


2.Źródło ognia
Polecam zapalniczkę, lub zapałki wodoodporne, krzesiwo warto zabierać na dłuższe wycieczki kiedy może nam zabraknąć gazu albo zużyjemy wszystkie zapałki. Choć oczywiście lepiej nauczyć się rozpalać ogień pocierając dwa kawałki drewna.

Zapalniczka – najtańsza też się nada tylko trzeba stale kontrolować poziom gazu, a gdy się skończy mamy całkiem dobre krzesiwo.

Zapałki wodo odporne – dobry patent wielokrotnie opisywany na wielu stronach. Potrzebne nam zapałki, wata, benzyna do zapalniczek lub inna palna substancja (polecam rozpałkę w płynie), wosk lub stearyna. Na zapałkę nawijamy watę, tak poniżej główki do połowy drewienka. Nasączamy ją naszym paliwem i maczamy główką w dół w naszym roztopionym wosku / stearynie. Przed zapaleniem należy zdrapać ochronną warstwę wosku z główki.

Krzesiwo – nie warto (moim zdaniem) w nie inwestować, choć wiele osób bardzo sobie chwali krzesiwa magnezjowe. Zwykłe krzesiwo survivalowe można wykonać samemu za zaledwie kilka złotych. Idziemy do sklepu z zapalniczkami itp. i kupujemy paczkę najtańszych kamieni do zapalniczek. Potrzebny nam jeszcze klej epoksydowy i stary klucz lub breloczek. Kamienie przyklejamy klejem epoksydowym do naszego breloczka / klucza w rządku, czekamy 24h. Et voila!

O prymitywnych metodach rozpalania ognia napiszę kiedy indziej.


3.Pojemnik na wodę -  nie potrzebujesz camelback’a ani wojskowej manierki, wystarczy bidon z supermarketu najlepiej ze stali - będziesz mógł w nim zagotować wodę (np. z rzeki). Nada się też manierka arktyczna, jest ze stali i ma wygodny spłaszczony kształt.


4.Naczynie do gotowania – wystarczy naprawdę dowolna puszka, czy to po konserwie, czy jakaś większa z pokrywką. Wykonasz w niej dwa otwory i przewleczesz przez nie drut. Lepsze niż niejedna menażka, a na pewno tańsze.

5.To kwestia na osobny post. Teraz mogę powiedzieć, że rany trzeba z dezynfekować, krwawienie zatamować, a ból uśmierzyć. Warto też mieć leki na alergię, nawet jeśli sami na nią nie cierpimy.


To na razie tyle. Myślę, że nikt nie będzie już zmuszony inwestować tyle pieniędzy w coś co można zrobić taniej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz